Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Bąknął chłodno: «cześć!»

Krążyliśmy wokół siebie od kilku miesięcy, spacerując tymi samymi ulicami, aż wreszcie mu się udało. Natrafił na moment, w którym rozmawiałam z jego koleżanką. Niby to przypadkiem podszedł do nas i zostaliśmy sobie przedstawieni. Ucieszyłam się i sądziłam, że najtrudniejsze mamy już za sobą. Była to jednak przedwczesna radość.

W dwa dni później ujrzałam go znowu na ulicy, więc przystanęłam z promiennym uśmiechem, aby z nim zamienić kilka słów. Lecz Olaf bąknął chłodno «cześć!» i poszedł dalej. Wystawiłam się na pośmiewisko. Wściekłam się na niego, a przy następnej okazji role się odwróciły. Tym razem on chciał pogawędzić, a ja dumnie rzuciłam mu «cześć». No i minęłam go obojętnie...

Iza, l. 18

Oczyma wyobraźni widzę kolejne scenki tych jakże filmowych perypetii miłosnych. Skłaniałbym się ociupinkę w stronę thrillera. Ujęcie trzecie. Kamera, klaps! Jest słoneczne popołudnie i spotykacie się na ulicy. Udajesz, że go nie dostrzegasz, owszem, ale zarazem prowokacyjnie przebiegasz na drugą stronę jezdni. Jeśli chce, to niech cię goni. Scenka czwarta. Znowu nadchodzi, więc starasz się, żeby cię ujrzał. Widzi cię. Świetnie. Odwracasz się, bierzesz nogi za pas i znikasz za rogiem ulicy. Oczywiście, zmykasz w tym kierunku, w którym on idzie, bo inaczej zabawa nie miałaby sensu. Niech wszyscy widzą, że łazi za tobą wbrew twej woli. I finał. Tu będzie potrzebny ktoś w roli policjanta. Pozwalasz Olafowi zbliżyć się do siebie, a gdy jest już tuż, tuż, robisz przerażoną minę, wystudiowaną wcześniej przed lustrem, i szukając ratunku co tchu podbiegasz do stojącego w pobliżu stróża prawa. W panice mu tłumaczysz, że tamten chłopak chce ci zrobić krzywdę.

Oj, Izo, Izo! Początek każdej znajomości jest trudny i trzeba po prostu lepiej się kontrolować. Nie pozwolić, by zanadto grały emocje. Nie można w takich sytuacjach stosować zasady «oko za oko, ząb za ząb!» Gdyż w ten sposób niczego się nie osiągnie.

KOMENTARZE

— Ktoś ty? — zapytał Mały Książę. — Jesteś bardzo ładny.
— Jestem lisem — przedstawił się Lis.
— Chodź, pobaw się ze mną — poprosił Mały Książę. — Tak mi okropnie smutno...
— Nie mogę się z tobą bawić — odparł Lis. — Nie jestem oswojony.
— Och, najmocniej przepraszam — powiedział Mały Książę. Po chwili zastanowienia zapytał:
— Co to znaczy «oswojony»?

Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę
Przekł. J. Karczmarewicz-Fedorowska
Warszawa 1995, s. 52