Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Donkiszoteria

W orbicie moich skrytych zainteresowań znalazła się przeurocza, filigranowa blondynka. Widuję ją na ulicach, z rozkoszą kontempluję jej szczupłą kibić, nawet z lekka się jej kłaniam, kiedy łaskawie rzuci na mnie okiem. Uśmiecha się wtedy tajemniczo niczym Mona Liza z Luwru, ale nie odwzajemnia ukłonu, jakbym był tylko duchem, drgającą w powietrzu smugą złocistej poświaty. Przyśpiesza i szybko mnie mija. Nie wiem, gdzie mieszka i jak ma imię, a w myślach nazywam ją Różą. A może nie ma imienia i jest li tylko wytworem mojej zachłannej wyobraźni? Może jest nimfą wodną, która pobłądziła, kiedy wzeszło ranne słońce, osuszające mokre rosy? Pragnąłbym do niej podejść, zbliżyć się tanecznym krokiem, przyklęknąć na kolano i wyrzucić z siebie z uniesieniem: «O, nieznajoma! O, najpiękniejsza! O, najsłodsza! Zdobyłaś moje serce i pragnę ci wyznać moją miłość!»

Romeo, l. 15

Mon Dieu, a cóż to za romantyzm! Taki patos w młodym wieku? Coś mi się wydaje, że masz zadatki na błędnego rycerza. Brakuje ci tylko zbroi rycerskiej i wiernego giermka, który będzie ci sekundować w pojedynkach w obronie czci owej damy. Tamte czasy jednakże dawno już minęły. Odradzam ci więc ten trącący myszką sposób podrywania dziewczyny. Tak na ulicy, to możesz co najwyżej podejść do obcej laski i uprzejmie zapytać: «Przepraszam panią, która jest godzina?» Odpowie ci, że właśnie dochodzi trzecia lub czwarta. O ile ma na ręce zegarek lub w torebce komórkę. Jeśli przyklękniesz i jak ostatni idiota wykrzyczysz to, co w swoim tekście ująłeś w cudzysłów, poczuje się ośmieszona.

Może macie wspólnych znajomych, którzy was sobie przedstawią? Spróbuj innych sposobów, bardziej naturalnych, prostych i bezpretensjonalnych — takich, które nie postawią jej w kłopotliwej sytuacji. A i nie zrażą jej do ciebie.

***

Różnice między językiem pisanym, literackim, poetyckim, powieściowym, a tym, którym posługujemy się w mowie na co dzień są znaczne, chociaż najczęściej tego nie zauważamy.

Nie dziwi zatem w opowiadaniu:

Zachodzące słońce ugrzęzło w konarach starych drzew. Lekki wiatr pieścił i całował przygasłe od żaru liście.

Nie próbujcie jednak, rzecz wiadoma, w tym stylu zwracać się do bliźnich, bo przyglądaliby się wam z dużą podejrzliwością. Język potoczny jest językiem skrótowym. Powiemy więc w rozmowie:

Zachodziło słońce i wiał lekki wiatr.