Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Kto kupuje bilety?

Ile razy idziemy do kina, a czynimy to często, gdyż Robert jest zapamiętałym kinomanem, tyle razy on płaci tylko za siebie. «Jeden bilet, proszę!» — bezczelnie rzuca do okienka, i to zazwyczaj dosyć głośno, podając kasjerce należność. Czy nie jest to wyniesiony z domu szowinistyczny męski egoizm? Co tu dużo mówić, czuję się w takich chwilach trochę niezręcznie. Odnoszę bowiem wrażenie, że jestem dla niego tylko kłopotliwym dodatkiem, ciążącym balastem, czy też kimś przypadkowo stojącym za nim w kolejce. Rozglądam się niepewnie — z obawą, że wypadam śmiesznie.

Jak go od tego odzwyczaić? Robert nie czyni tego bynajmniej z pobudek finansowych, gdyż ma starych przy szmalu i zgarnia spore kieszonkowe. A poza tym po seansie oddałabym mu przecież za bilet...

Marta, l. 15

Ależ to bardzo proste! Przy najbliższej okazji, gdy będziecie znowu stać przed kasą, zapuść żurawia do plecaka lub torby na pasku, rozłóż bezradnie ręce i zrozpaczona oznajmij: «Coś takiego? Miśku, zapomniałam pieniędzy, czy możesz za mnie zapłacić?» Uda ci się z pewnością raz czy drugi zaaranżować podobną scenkę. Przećwicz ją sobie przed lustrem. Jeżeli chcesz się popisać przed czekającymi do kasy, możesz tę teatralną kwestię rzucić dostatecznie głośno, aby wszyscy słyszeli. A potem rozejrzeć się z triumfującą miną. Niech widzą, że masz pod ręką faceta, który skwapliwie reguluje twoje należności...

No, ale popisy popisami, a życie życiem. Nie można dać się zwariować. Rozliczaj się z nim nie po, lecz przed seansem. Przy wejściu do kina wsuwaj Robertowi należność za siebie i dyskretnie go proś: «Weź jeden i dla mnie!» Z czasem do tego przywyknie.

KOMENTARZE

przesadza ta młoda, przecież to wszystko jedno, kto kupuje, chłopak czy dziewczyna

a jak, jest równouprawnienie...

bilety może tak, ale mój spaliłby się ze wstydu, gdybym to ja płaciła za kolację