Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Mój światopogląd

Wstyd przyznać, ale jestem człowiekiem niewierzącym. Odrzucam presumpcję, że Bóg istnieje. W rozumieniu świata opieram się na tym, co zmysłowe. Bazuję na konkrecie, na tym, co ma kształty, wymiary i barwy. I właściwie nie powinno to być dla nikogo takie dziwne. Czy tak trudno pojąć, że ktoś jest z wyboru ateistą?

Pomimo tego doświadczam czegoś, co można nazwać poczuciem dotkliwego braku. Szczególnie wieczorem, gdy jestem sam. Inni ludzie radują się, mając oparcie w religii. Wierzą w życie pozagrobowe i w to, że kiedyś znajdą w Bogu wieczne szczęście, a dzięki modlitwie zyskują siłę i spokój. Wiąże się z nią dziwna słodycz, szczególnie wyraźna u mistyków.

Z mojej perspektywy patrząc, gubią się oni w obrębie jakiejś wielkiej iluzji. To, czym się karmią, jest jakby zbiorowym duchowym opium. A jednak zastanawiam się czasem, czy przypadkiem czegoś nie tracę, uporczywie trwając przy mojej optyce. Ostatnio przyszedł mi do głowy zwariowany pomysł, żeby wbrew mym wewnętrznym perturbacjom zdecydować się po maturze na studia teologiczne...

Janusz, l. 18

Czemu nie?! Możesz zdawać na teologię, nawet jeśli uparcie uważasz, że jesteś niewierzący. Granica między wiarą a niewiarą jest tak cienka jak ów przysłowiowy włos, dzielony przez scholastyków na czworo. Intrygują cię kwestie fundamentalne, metafizyczne, różne zagadnienia z zakresu teorii poznania — i wciąż o nie podpytujesz samego siebie. Pozostać przy tym, co oferuje nauka, czy też zaufać i rzucić się w ciemność? Niewykluczone, że skoro myślami do nich chętnie powracasz, właśnie one okażą się twoją prawdziwą pasją życiową.

A przy okazji drobna uwaga. Pamiętaj o tym, że poczucie dotkliwego braku Boga jest już w jakimś sensie doświadczeniem religijnym, zaś niespokojny sceptycyzm tworzy jakby z natury rzeczy swoistą składową wiary. Nie można naprawdę wierzyć, nie wątpiąc...

KOMENTARZE

Wielki spór o Boga w licealnej klasie
pytania chłopców twarde
a dziewcząt piskliwe
uśmiech przekory
jeszcze przed rozpaczą

także święty Augustyn miał kłopoty z wiarą
nawet szczęście nie wierzy że jest już szczęśliwe

[...]

już wierzysz — kiedy cierpisz że Go nie ma

ks. Jan Twardowski, Spór
z tomu «Trzeba iść dalej, czyli spacer biedronki»
Warszawa 1994, s. 194