Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Nie umiem pływać

Wstyd mi o tym pisać, ale nie umiem pływać. Nie pojmuję, jak można utrzymać się na powierzchni i nie dać się ściągnąć na dno, jeżeli waży się sześćdziesiąt kilogramów. Moja dziewczyna radzi sobie świetnie w wodzie, nie tylko zgrabnie skacze i nurkuje, ale i pokonuje bez trudu długie dystanse. Ale ona ukończyła szkołę sportową, w której zajęcia na pływalni były obowiązkowe. Mówiła mi już kilka razy, że nie przeszkadza jej to, iż jestem mniej od niej sprawny fizycznie. Utrzymuje, że ceni moje predyspozycje intelektualne. I że nie brakuje mi uroku osobistego. Głupio mi jednak wysiadywać samemu na brzegu nad zalewem i patrzeć, jak sunie kraulem do boi i z powrotem. No i jak się do niej przystawiają inni faceci w kąpielówkach. To upokarzające. Mam wrażenie, że tamci spoglądają na mnie kpiąco — jak na mięczaka, który nie dorósł do poprzeczki, stawianej przed prawdziwym mężczyzną.

Marcin, l. 19

Szczerze mówiąc, to faktycznie powód do wstydu. Wprawdzie człowiek nie ryba, ale powinien umieć radzić sobie w wodzie. Nie musisz stawać się macho, żeby się z tym uporać. Po prostu trzeba pokonać kompleksy. Jeżeli nie zdobyłeś się dotąd na to, żeby zapisać się na kurs pływacki, co byłoby rozwiązaniem najprostszym, pozostaje ci druga możliwość. Ta jest bardziej dramatyczna. Wznieś się niczym starożytny mędrzec ponad ogół i graj mężnie rolę intelektualisty! Na plaży zakładaj rogowe okulary i z zadumą pochylaj się nad jakąś mądrą książką, jedną z tych, po które nie sięga pospólstwo, na przykład nad historią filozofii Władysława Tatarkiewicza. Oponentom możesz tłumaczyć, że pływanie nie jest do zbawienia koniecznie potrzebne. W tym ostatnim przypadku zresztą nie rozminiesz się z prawdą.

A może twoja dziewczyna mogłaby cię nauczyć pływać? Nie rozmawiałeś z nią na ten temat? Przecież to nie jest wcale trudne...