Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Nie znoszę bachorów

Nie rozumiem kobiet, które decydują się na bachory. I to często na dwoje lub troje. Nie znoszę drących się na całe gardło niemowlaków. Posikane i posrane budzą człowieka w nocy i trzeba im na okrągło zmieniać pieluchy. Czy w ich posiadaniu kryje się jakiś romantyzm? Mocno w to wątpię. Jest to raczej rodzaj jakiejś fałszywej ideologii, którą z konieczności tworzą sobie facetki, skazane przez wrednych samców na macierzyństwo. Jeżeli wyjdę za mąż, a na pewno to zrobię, nigdy nie zdecyduję się na dziecko. Chcę być wolna, wolna, wolna!

Irmina, 1. 17

Nie chce mi się wierzyć, byś pisała szczerze. Może to twój popisowy numer, z którym z wdziękiem wyskakujesz w towarzystwie rówieśniczek, aby zwrócić na siebie uwagę? Niektórzy przepadają za szokowaniem bliźnich ekscentrycznymi poglądami na życie i są zdania, że jest im z tym do twarzy.

A jeśli faktycznie przedstawiłaś swój punkt widzenia? Ale dlaczego? Przecież już podczas zabaw przedszkolnych dziewczynki wczuwają się w role matek. Niańczą lale, kołyszą je, przewijają, przebierają i na niby karmią. To zajęcie jest związane z naturą kobiety, z jej psyche, z jej najgłębszymi potrzebami. Jak każda inna miłość, tak i ta, do własnego dziecka, jest naznaczona niewyobrażalnymi chwilami radości i szczęścia. Oczywiście, nie ma prawdziwej miłości bez wyrzeczenia się i trudu. Przewijanie dziecka w nocy kosztuje. A zajmowanie się nim wymaga oddania i czasu. Tym bardziej, kiedy jest chore.

Wolność, o której piszesz, jest najzwyczajniejszym pod słońcem wyrachowaniem. Daje ono swobodę dysponowania sobą, co ceni się zwłaszcza w młodości. Na dłuższą metę powoduje jednak, że kobieta pozostaje sama. Wybory, podyktowane zimnym egoizmem są wyborami samotności.