Edward Guziakiewicz
Savoir-vivre nastolatka

1

Reguły dobrego smaku...

2

Co wypada, a co nie?

3

Mieć styl...

4

Budzić szacunek otoczenia...

Więcej nie chcieli...

Pojawili się po sąsiedztwie Włosi z «Communione e Liberazione» i wpadłem tam z ciekawości, chcąc ich obejrzeć. Był tam też mój stryj, który ich zaprosił do siebie na pięterko na żubrówkę. Chłopacy z Milano z ożywieniem zacierali ręce, kiedy wyciągnął z kredensu egzotyczną dla nich butelkę z zieloną trawką w środku i odniosłem wrażenie, że bez porządnej libacji się nie obejdzie. A nie lubię pod jego dyktando biegać do monopolowego.

Wypiłem jeden kieliszek i za dalsze podziękowałem, bo raczej rzadko sięgam po mocne trunki. Włosi życzliwie przyjęli dwie kolejki, a potem kompletnie mnie zaskoczyli. Odstawili kieliszki i więcej nie chcieli. Tylko jeden z nich pokusił się na trzeci. Do dziś mam przed oczyma ten charakterystyczny odmowny ruch ręką i zdecydowane «basta, basta!» Ku memu niebotycznemu zdziwieniu, mieli zakodowaną w sobie taką właśnie miarę. To mi się ogromnie spodobało i potem zastanawiałem się nad tym, dlaczego my, Polacy, jesteśmy pod tym względem zupełnie pozbawieni hamulców.

Alfred, l. 19

To utrwalona od pokoleń i wyniesiona z rodzinnego domu kultura osobista. Kindersztuba. Niestety, nam jej brakuje. Dowcipy o chlejących bez umiaru wódę Polakach są powszechnie znane. Można rzec, że mamy na tym polu cywilizacyjne zapóźnienia, sięgające pewnie epoki kamienia łupanego. Skąd się to wzięło, trudno powiedzieć. Nie czuję się zobligowany do przeprowadzania analiz historyczno-socjologicznych. Wspomnę tylko, że znawcy zagadnienia odwołują się aż do czasów zaborów i ponoć długotrwałej polityki niszczenia naszej tkanki narodowej.

Faktem jest jednak, że kompromitują się nie tylko dorośli. Bezmyślny nakaz picia przenosi się nazbyt często na nastolatków. Jeśli chłopak chce zachować twarz, musi pokazać, że jest w stanie wlać w siebie z dziesięć piw i utrzymać się na nogach. W podobny sposób popisują się też laski. Oczywiście, znajomi już nie widzą tego, jak taka bidula potem rzyga w łazience, ciężko odchorowując przesadę.

Czy ta wątpliwa inicjacja jest potrzebna? Pewnie, że nie. Ale to już sprawa osobistego wyboru. I wystarczająco silnej woli, by oprzeć się idiotycznej presji otoczenia.